Translate

piątek, 3 maja 2013

rozdział 6- Ma zamiar odejść

ROZDZIAŁ 6
Na horyzoncie można było już zobaczyć delikatny zarys lądu. Auralenczycy nie mogli już się doczekać kiedy znów znajdą się w swojej ojczyźnie. Każda sekunda zbliżała ich do domu. Jeszcze tylko godzinka. Dopłynęli. Chodź widok statku Skandian wystraszył co po niektórych Cassandra (Evanlyn) uspokoiła ich. Zastali gorąco powitani. Zaczęła się uczta.
Will z niecierpliwością wypatrywał w tłumie biesiadników Gilana.

-Przecież miał być ..-

-Kto miał być ?- Czeladnik z uśmiechem na twarzy przywitał tego, kogo poszukiwał. Gilan był w niesamowicie świetnym humorze, za to Will ledwo zdobył sie na wymuszony uśmiech. Zasmucił go fakt ,że nie długo bedzie musiał poinformować swojego najdroższego przyjaciela o tej smutnej i beznadziejnej sytułacji.

-O Gilan ! Stęskniłem się !

-A myślisz ,że ja nie ?! :)

-Musze zapoznać cię z Erakiem ...- szarpnął zwiadowcę za rękę i pociągnął w stronę Skandianina – Eraku to jest Gilan. Gilan to jest Erak. Pogadajcie sobie zaraz do was wrócę mam sprawę do Halta. - Po czym energicznie się obrócił i odszedł w stronę mentora.

-Halt...Halt...

-Tak ?

-Mamy duży problem. No nie ?

-Gdybyśmy nie mieli problemu nie byłoby tej całej sytuacji. Czyż nie ?

-Ej... - oburzył się- ale to nie teraz jest najważniejsze. Gilan jest taki szczęśliwy. Jak ja mam mu to przekazać. Jeśli jest tak jak mówiłeś on się załamie.

-Willu... w zaistniałej sytuacji musiałby być optymistami. Pamiętaj nic nie mogliśmy zrobić.

-...mogliśmy... tylko zawaliłem... straciłem nią po raz drugi.- Will wziął głęboki oddech i wraz z Haltem podeszli do Gilana przepełnionego radością.

-Możemy na słówko...- szepnął mu do ucha Halt

-Jasne :) to do widzenia Eraku. -

-Może chodźmy na zewnątrz.

-Jak sobie życzysz Halt – po chwili milczenia trudną rozmowę rozpoczął Will

-Gilan mam dla ciebie dwie wiadomości. Którą na początek dobrą czy złą ?

-To może zacznijmy od tej dobrej

-Dobra jest taka że spotkałem Suzy. A zła taka ,że jak walczyła z nami na bitwie została
ciężko ranna i musiała zostać w Skandii. Boje się że nie przeżyje. - ku zaskoczeniu Gilan tylko się zamyślił.

-No cóż takie jest życie. - Po czym odszedł w swoją stroną. 10 minut później był już w drodze do swojego lenna.

***
-Halt. Sam dałeś mu przykład. A teraz masz wielkie ale ,że chłopak uwierzył w coś tak mało realnego.

-Byłem jego nauczycielem. Will to przecież zupełnie inna sytuacja.

-Inna ? Taka sama. Jak ciebie nie obchodzi to już w ogóle nic ważnego. A może dla niego ona się liczy ?

-Zakończmy tą bezsensowną rozmowę nic nie wskóramy. Jak chciał tak postąpił.

-Jeden z lepszych zwiadowców ma zamiar odejść.

C-rowley. Ja też nie wiem co dalej robić. Może jest jeszcze jakaś nadzieja ? Jaki jest jego stan emocjonalny.

-Beznadziejny. Chcesz spróbować placuszków ziemniaczanych ?

- -,- Ja już sobie pójdę.

sobota, 20 kwietnia 2013

ROZDZIAŁ 5

-To chyba jakiś dobry kawał. Nie ma Zwiadowców w Skandii to specjaliści króla Duncana. Króla Auralen. Jak to w ogóle możliwe, żeby dziewczyna była... Tak nie może być ! - Halt podszedł do roztrzepanego chłopaka. Poklepał po plecach i rzekł;

-Drogi młodzieńcze ludzie nie mogą być niczyją własnością. Ale zrozum ona ma rodzinę, przyjaciół za którymi tęskni.

-Musisz zrozumieć Nikodemie- wtrąciła się dziewczyna – Ja naprawdę chce zobaczyć dawnych przyjaciół. Ojca i matkę oraz rodzeństwo. Ale najpierw moim celem jest wykonać zwoje obowiązki. Muszę przedstawić ci okrutną prawdę. Nie zabiłam was tylko dlatego, że byliście mi potrzebni. Chodź ten rok wykazał jak bardzo cię lubię i jak ważny dla mnie jesteś. Pozwól mi odejść...- zapodał cisza. Oczy chłopca zapełniły się łzami. Podbiegł do Suzy i mocno nią przytulił.- Szykuje się bitwa. A moim obowiązkiem jest pomóc moim kompanom.
A jeśli ci się coś stanie- szepął- Nigdy sobie tego nie wybaczcie.
Nie stanie. . . - Pocałowała go w policzek i odeszła.


***

-Byli tu ojcze. Byli i nią zabrali. Zabrali naszą Suzanne ;(
-Bodź dzielny. Jeszcze wszystko może się zdążyć.

***
-Lada moment ma rozpocząć się straszliwe starcie. Jako że Suza została zaangażowana jej zadanie było tak samo trudne jak i Willa czy nawet Halta. Miała udać się na zwiady. Wróciwszy dalsze polecenia otrzymała od Halta.
Wyeliminujesz dowódców a potem kryjesz Horaca.- Wszystko na początku szło jak po maśle, do momentu gdy została okropnie zraniona w prawe ramie. Rana była strasznie głęboka. Straciła dużo krwi. Wyczerpana straciła przytomność...


***
(Po bitwie. Will gorączkowo poszukuje dziewczyny)

-Horace martwię się został mi tylko jeden Pawilon.

-No to pewnie nie potrzebnie się martwisz. Na pewno jest tam ewentualnie gdzieś wyżej lub niżej

-Nie chce nawet o tym myśleć. Zresztą przeszukałem pole starcia. Na pewno jest wśród żywych. - Wszedł do pawilonu. Od razu rozpoznał osóbkę po którą tu przyszedł. W pawilonie pielęgniarki krzątały się w tą i we wte.

-Siostro. Chciałbym wypisać tą dziewczynę. Tu jest pozwolenie. Pokazał dokument i pośpiesznie podbiegł do łóżka na którym leżała blada Suzanna.- Zaraz odpływa nasz statek. Za kilka dni znów będziemy w naszej ojczyźnie. Gilan na pewno się stęsknił. Już pewnie nie może się do...

-Nigdzie jej nie zabierzesz młodzieńcze. Musi leżeć. Nie może się przemęczać. Straciła
dużo krwi. Tej wyczerpującej wyprawy mogłaby nie przeżyć. A tego na pewno nie chcesz
.
-Ale jak to ? Siostro.Zabieram nią i już. Mamy medyka. Zaopiekuje się nią.

-Daj jej trochę czasu. Przecież widzisz w jakim jest stanie.

-Willu płyńcie beze mnie...Pozdrów Gilana powiedz, że go nadal kocham...

-Nie przemęczaj się. Lepiej zaśnij.-machnęła ręką- idź już chłopcze ona musi odpoczywać.-

Załamany Will przedstawił całą zaistniałą sytuację Haltowi. On jednak zamiast jak oczekiwał go wspierać i coś z tym zrobić całym sobą popierał opinie pielęgniarki. Twierdził jak ona, że mogła to by być jej ostatnia podróż,a tego nikt nie chce. Chodź przyznał czeladnikowi, że jest mu przykro i Giln na pewno się zasmuci. Albo co gorsza popadnie w depresje nie można zbytnio ryzykować. Dla uspokojenia dodał:

-Zoraganizujemy jej podróż powrotną za kilka miesiecy jak w pełni wróci do zdrowia.A teraz nie zamartwiaj sie już. Chodźmy na statek na pewno Wyrwij już czeka.


* * *
-Willu co ty taki smutny sam tu siedzisz- Evanlyn podeszła do przyjaciela widząc jak jest zmartwiony przyniosła mu kubek pełen kawy. Od razu się rozchymrzuł
I co ja teraz powiem Gilanowi. Można nią było tak nie angarzować. Nie odniosłaby żadnych ran. Była by tu teraz razem z nami.
No cóż. Los pisze różne historie w naszym życiu. Musimy sie do nich dostosować czy nam się to podoba czy nie.
A jeśli nie dojdzie do siebie. Spójrzmy prawdzie w oczy. Ona straciła dużo krwii. Ma niewielkie szanse na przeżycie a co gorsza Skandia to ziemie skuta lodem...





Przepraszam za błędy wiem że są :)

piątek, 12 kwietnia 2013

Rozdział 4 - straciłem nia już raz, nie pozwolę drugi...


ROZDZIAŁ 4

(Will ćwiczy z łucznikami ... podchodzi Horace)

-To przedstawienie zostało przyłożone na dzisiaj !- Ej Will ! Idziemy ?- Podbiegł do zmęczonego zwiadowcy..Will przez chwile zastanawiał się czy to dobry pomysł. Aż w końcu stwierdził, że trochę odpoczynku dobrze mu zrobi. Poszli pieszo. Weszli do gospody niemal nie zauważalnie. Tylko gospodarz i jakiś młody cudzoziemiec ich zauważyli. Siedli przy jedynym wolnym stoliku w koncie...Pomieszczenie wypełniał słodki śpiew. Horace nie mógł już dużej wytrzymać i podszedł by zobaczyć właścicielkę tak pięknego głosu. Dziewczynę otaczało dość sporo osób.

-Przerwa ! Nasza wokalistka musi odpocząć !!- ochrypły głos rozległ się po całej gospodzie. I wtedy gdy ludzie zsiadli Wzrok Zwiadowcy padł na Śpiewaczkę. Jej oczy były smutne. Mimo sztucznego uśmiechu na twarzy Will zauważył zmęczenie dziewczyny... Nagle jakby się ożywił zamrugał kilkakrotnie powiekami.. Z niedowierzaniem patrzył na nią na osobę, która jak sądził stracił już na zawsze. . . Chciał czym prędzej podbiec do Suzy i zabrać nią z tond. Spochmurniał, gdy Horace przypomniał mu o dość dużym problemie :

-Nie możesz tak bezkarnie sobie nią zabrać. Nawet jeśli jesteś zwiadowcą ona została
sprzedana...Ma właściciela... Jest niewolnicą.

-No i co z tego już raz nią straciłem nie mogę stracić nią drugi raz. - Zwiadowca uśmiechnął się chytrze ściągnął płaszcz i podszedł to właściciela Suzanny.

-Dzień dobry. . . - przy powitaniu uśmiechnął się chytrze

-O dzień dobry młodzieńcze... W czym mogę pomóc ?

-Hm... Mógłby pan oddać dziewczynę. .. Oczywiście za płace ile będzie trzeba.

-Ona nie jest na sprzedaż. To moja córka.- kłamstwo jak nic-pomyślał Will.

-Nie to nie pańska córka. Nie kłam. Bo nic dobrego z tego nie wyniknie.

-Idź mi stąd cudzoziemcu cholerny. Kim ty niby jesteś ? Śmiesz podważać moje słowa ?! Jestem byłym doradcą króla Duncana ! -

-Na prawdę ?- Will śmiał mu się prosto w oczy. Przybliżył się do niego i szepnął do ucha.- Skoro jesteś z Araluenu to wiesz kim są Zwiadowcy ? Oddaj po dobroci albo będziesz miał do z nimi do czynienia.- Teraz dopiero zauważył u młodego chłopaka sakse, na krześle gdzie siedział łuk i pelerynę. Serce zaczęło bić mocniej.Zrozumiał że zadarł nie ze zwykłym przybłędom ale Królewskim Zwiadowom. Oni mają swoje prawa, wiedziało tym doskonale. Ale wiedział tez ze sam nie zaatakuje. Nie w tej chwili. Ale on poczeka. Był tego pewien.

-W tej samej chwili z gospody wyszedł ów młody cudzoziemiec z Suzanną. Will czym prędzej podszedł do Horaca

-Nie czekaj ! - Cza-snął drzwiami i pobiegł jak najszybciej mógł za dziewczyną. Zgubił ich. Coraz bardziej zdesperowany błądził uliczkami. Na szczęście usłyszał pisk, jeden , drugi ...
Odzyskał nadzieje. Biegł jak najszybciej mógł. Aż dotarł na skraj miasta. Stał tam wóz podróżny. Schował się w cieniu

-Zostaw mnie ! Puszczaj !-

-Wiesz kim on jest ?! On jest zwiadowcą ! Siedź cicho zanim przyjdzie i nas pozabija! Czego on od ciebie chce ? Miałaś z prawem pewnie problemy. Co rzeź zrobiła , ze aż tu cię szukają ?! Coś ty zrobiła ty głupia ?!

-Twój ojciec zapomniał ci powiedzieć... o czymś bardzo ważnym. On jest moim przyjacielem . A ja należę do Korpusu Zwiadowców...

-Jaja sobie robisz ?!- Will wyłonił się z cienia. Ujrzał przerażenie w oczach młodego mężczyzny.

-Ona nie żartuje. Jesteśmy przyjaciółmi bardzo dobrymi przyjaciółmi. Jeśli chcesz jeszcze żyć radze ci jak najszybciej oddać w moje ręce Suzan.-

Chłopak zaprotestował:
-Nie oddam Ci jej. Jest źródłem naszego utrzymania. -Zwiadowca już chciał rzucić z niego saksą, gdy ktoś go powstrzymał. Był to Halt.

-Nie zabijaj z tak błachego powodu. Przecierz da się dojść do porozumienia. Wyciągnął jakiś świstek podał go młodzieńcowi. Prześledził go wzrokiem.

-Chyba sobie żartujesz ?!

A czy ja wyglądam jak by mi było do śmiechu ?

Jako ze Suzanna Angelina Dotter jest czeladniczą więc należy do Korpusu Zwiadowców. Jest nam potrzebna.
*********************************************************************

Chciałam bym podziękować mojemu duszkowi ^^ Za pomoc z nazwiskami. Dotter jest idealne. Nazwiskiem dla Gilana na razie sie wstrzymam :P Na stępny post pojawi sie może do środy... jesli nie dam rady na pewno w piątek ^^

sobota, 6 kwietnia 2013

rozdział 3 - opowieść Halta

ROZDZIAŁ 3

( Will, Halt, Evanlyn (Już Cassandra)i Horace wraz z łucznikami Willa i kilkoma Skandianami wcinają obfite śniadanie w siedzibie Oberjala)

Hmm...nie długo będziemy musieli opuścić to miejsce.- Horace nie mógł dłużej wytrzymać w chłodnym klimacie. Jego wizja o ciepłym Auralenie, którą jeszcze umocnił dzisiejszy sen cały czas go prześladowała.

Przykro mi to mówić, ale do czasu bitwy nigdzie się nie wybieramy a po jej zakończeniu mam nadzieje, że podpiszemy kontrakt. Mamy pieczęć, księżniczkę i powód. Dość sensowny. Musimy tu zostać jeszcze mniej więcej z tydzień.- Pogodna mina Horac'a uległa kategorycznej zmianie. Dość, że jeszcze calusi tydzień będzie marzł to jeszcze Evanlyn. . . mało co zwraca na niego uwagę-Woli młodego Zwiadowcę niż jego- Ta myśl przytłaczała go najbardziej.

Halt wracając do naszej wczorajszej rozmowy. Eh ... no ... bo ... musimy pogadać. Może od razu po śniadaniu ? - Halt rzucił mu pełne ciekawości spojrzenie. Nie wiedział przecież co go czeka i czego Will mu jeszcze nie dopowiedział.


***


Szli leśną ścieżką. Rozmawiając o nadchodzącej bitwie o łucznikach i wyliczali w % ile mają szans na wygraną.
O co ty mnie chciałeś zapytać ?

Halt. . . Jeśli Korpus Zwiadowców to raczej męski. Skąd tam wzięła się dziewczyna ? -Po chwili milczenia mentor młodego zwiadowcy rzekł

Suzanna jest jedynym wyjątkiem. Nie byłem za żeby ją przyjąć. Choć na pewno wzbudza większe zaufanie. Łatwiej jest sie jej maskować. Pod tymi argumentami Gilana, Crowley się ugiął i stwierdził, że i ona może należeć do Korpusu. Gil był wtedy taki szczęśliwy. Otóż musisz wiedzieć, że Suzy to jego pierwsza miłość. Darzył nią uczuciem pewnie od pierwszego spojrzenia. W końcu sir David ojciec Gilana i sir Anderson ojciec Suzanny byli najlepszymi przyjaciółmi. Z tego co mi Gilan o sobie opowiadał on i Suzy mieli wsiąść ślub ale czysto -polityczny. Suzy miała może wtedy z 5 lat Gilan nie całe 8. No ale cóż coś tam nie wypaliło. Ich rodzice stwierdzili ,że lepiej niech poczekają z 10 lat. Cały czas mieli nadzieję ,że się zejdą. Lata mijały Suzy dorastała w przyjaźni z przyszłą chlubą Korpusu. Niestety nastał taki dzień co musieli się rozstać. Gilan rozpoczął szkolenie dość wcześnie bo w 13 roku życia. Dodatkowo przez ten cały czas uczył się szermierki. Suzy przez pierwsze 2 lata odwiedzała go regularnie co 3 miesiące potem co pół roku. W ostatni dzień. W dzień tak ważny dla niego zjawiła się na przyjęciu. Wręczono mu srebrny liść dębu. Zastał przydzielony zbyt daleko od rodzinnego domu Suzanny. Wiedział, że nie będzie miał dla niej wystarczająco dużo czasu, a nie chciał jej stracić. Aż po prawie rocznych namowach, przyjęli Suzane do Korpusu, Crowley uległ. Inaczej to Gilan zrezygnował by z funkcji Zwiadowcy. - Po naprawdę długiej opowieści Halta. Willowi stanęła kula w gardle, którą ciężko będzie przełknąć.

Halt... bo widzisz ona. To znaczy Suzanna trafiła na tą samą wyspie co ja i Evanlyn. I ona prawdopodobnie. . . jest gdzieś u jakiegoś dziada lub może jej juz nie ma.;( - Will czuł że do oczu napływają mu łzy. - To przeze mnie, przeze mnie ! Mogłem się zbuntować. Błagać Eraka żeby nią wykupił od Slagora. Ale sie bałem ! Bałem jak tchórz ! - Szpakowaty zwiadoca przytulił podopiecznego. -

. . . uspokój się- mówił to bardzo delikatnym głosem – i prawie szeptem.-To nie twoja wina. Jeśli ona ... jest tak jak ty mówisz i jej już nie ma. To poświęciła się dla ciebie i księżniczki...Nie płacz już...

Co ja t-teraz powi-iem Gilan-nowi ? On mi tego nie wybaczy. Sam nią na to p-ponikont s-sk-kazaałem ! To przezemnie Zwiadowczyni umarła !-

Willu... tak sie zdążą, że zwiadowcy lub ich czeladnicy giną. Ale jeśli żyje. Jest przecież nadzieja że trafiła do kogoś z dobrym sercem. No rozchmurz się ! :) Bheart to troskliwy Zwiadowca. Jestem pewien, że na pewno już od dawna jej szukają. Minęło sporo czau może już jest w kraju. Nie ma co się martwić na zapas. . .chodźmy. Twoi łucznicy czekają. -




*******************************************************************************
Następny rozdział mam nadzieje że dodam w przyszły piątek. Jeśli coś sie zmieni może trochę wcześniej. Niestety egzaminy się zbliżają, nauki coraz więcej. Mam nadzieje, ze moje wypociny wam się podobają. Mam prośbę potrzebuje nazwiska dla Gilana i Suzy. Jakie polecacie ? Piszcie w komentarzach. Nawet uśmiechnięta buźka daje mi motywację do dalszego pisania :) i przepraszam za literówki

piątek, 5 kwietnia 2013

roździał 2 - będę tęsknić . . .


-To przecież nie możliwe ! Aleś ty wyrosła. Na zjeździe byłaś taka mała- dziewczynę w mgnieniu oka zalał rumieniec.- Kim ty właściwie jesteś dla Gilana ? - Will nie mógł już dużej tego wytrzymać w końcu zadał pytanie do którego odpowiedź ciekawiła najbardziej.

-Przepraszam nie przedstawiłam się jestem Susan a co do Gilana jest moim opiekunem i przyjacielem. To znaczy był dopóki nie wyjechał na szkolenie u Halta. Odwiedzałam go raz na 3 mies. Na pewno chcesz wiedzieć dlaczego też byłam na zjeździe. Otóż jesteś rówieśnikami. Był to mój 1 rok. Przybyłam wraz ze swoim mentorem.
Spotkałam przy okazji Gilana. Od tamtego spotkania nie mam z nim kontaktu... I już nigdy go nie zobaczę. ..Płyniemy do Galii tam mnie sprzedają.-

Po wyczerpującym monologu dziewczyny. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że pasowało by zajrzeć do tych Wilków Morskich. Zapewne już zdążyli wypić beczkę piwa, pobić się i poopowiadać jakie to oni cuda na morzu widzieli.


W CHACIE

- Do roboty ! - zawołał jeden ze Skandian

No no no ... co my tu mamy? -jeden z Wilczego Wichru wstał złapał Susane za rękę po czym dodał- Chodź no tutaj zabaw nas !- Dziewczyna stawiała opór. Więc opity dla zdyscyplinowania uderzył ją w twarz. Zachwiała się po czym upadła – To nie miejsce dla takiej jak ty. Sprzątaj ten syf !

Nie będziesz jej rozkazywał !- Will zacisł rękę coraz mocniej na nożu. Ledwo co wytrzymywał wszystko we wnatrz w nim plsowało.

Bohater sie znalazł- Skandian wziął dziewczynę na ręce po czym upuścił nią. Prze cały czas towarzyszył mu ochrypły śmiech. Poczuł ból w udzie. Skórzane spodnie zaczerwieniły się od krwi.Nuż dyndał wbity w udo.

Coś ty zrobił ! Ty chłystku cholerny ! - Już miał ruszyć w stronę Willa ale był już tak piany, że ledwo stał na nogach a co dopiero przejść przez prawie całą chatę.
Susan ! -Evanlyn podbiegła do bladej jak ściana dziewczyny. Chodź była na wyczerpaniu wstała i kopnęła tyrana z całej siły w krocze. Zawył z bólu już chciał nią uderzyć ale w tym samym momencie kopnęła go w żebra. Zgięty w pół dostał jeszcze w twarz. Po całym przedstawieniu po prostu sobie wyszła.

Jesteś do niej podobny chłopcze. Nie tylko macie te płaszcze noże ale ... Kim wy jesteście jakąś sektą, stowarzyszeniem czy kim do cholery?!
Jesteśmy po prostu starymi znajomymi. To wszystko. . .



KILKA MIESIĘCY PÓŹNIEJ

Zima minęła statek Wilczy Kieł lada moment miał opuścić to miejsce. Susanna żegnała się ze łzami w oczach z przyjaciółmi.

-Willu...-zaczęła niepewnie- jeśli się z tego piekła wydostaniesz i wrócisz do kraju albo chociaż będziesz miał możliwość wysłania listu napisz w nim że Gilan był ważną cząstką mnie i najwspanialszym pod słońcem przyjacielem. I wy moi drodzy najlepszym co mnie tutaj spotkało- W głębi Evanlyn chciała poprosić Eraka żeby wykupił Susan. . . Ale po co mu jeszcze jedna gęba do wykarmienia ? Za to Will chciał się zbuntować krzyczeć pozabijać wszystkich tylko, żeby ona ta krucha istotka z którą spędził kilka miesięcy pozostała razem z nimi. Wiedział że nie może nic wskórać. Gdyby coś poszło nie tak stracili by życie wraz z Evanlyn. Nie mógł ryzykować.

-Może trafie gdzieś, gdzie będzie mi los sprzyjał i przeżyje.-

-Pośpiesz się dziewucho ! Na pokład – uśmiechnęła się smutno i zniknęła na pokładzie.

-Będę za nią tęsknił ;(

-Ja też... ja też ....





NIECAŁY ROK PÓŹNIEJ

-Halt ! Jest taka sprawa o której z lekrza zapomniałem.- Młody zwiadowca poczuł że sie czerwieni. -Znasz może Suzy ? Taka koleżanka Giliana.

-Yhy... - burkną pod nosem- Cud dziewczyna. Piękne brązowe włosy szaro-zielone oczy. Miała zostać przydzielona do Bherta zwiadowce nr. 39 . A czemu o nią pytasz ?

-A przypomniała mi się. Ch-chodzi oczywiście o zlot . . . - zdenerwowany Will poszedł przejść się na spacer. Nie mógł przecież oznajmić Haltowi, że z jego winy ta Suzy już nie stąpa po tym świecie albo męczy się gdzieś u jakiegoś barona -Pójdę po Horaca. Może wybierze się ze mną na miasto:)- mruknął sam do sb. Wraz z Horacem szli wzdłuż głównej ulicy. Na tablicy ogłoszeń wywieszono olbrzymią informacje odnośnie prześlicznej śpiewaczki, która ma wystąpić za tydzień w pobliskiej gospodzie.

-Może się wybierzemy? Hmm... co ty na to Willu :D ? Trochę rozrywki dobrze nam zrobi.-Poczekaj kupie co tam Evanlyn chciała i możemy wracać.

-Horace nie wiem jak się do tego zabrać czekają mnie aż dwie trudne rozmowy. Nie dam rady. Zawiniłem. . . przegrałem, zachowałem się tchórzliwie.

-Dasz rade. Jako Zwiadowce czeka cie jeszcze z 1000 takich rozmów :)

czwartek, 4 kwietnia 2013

rozdział 1 - Czyli dziewczyny też mogą być takie jak ty ?!

Wiatr wiał po pokładzie jak szalony. Zwiadowca i Evanlyn snuli się bez celu po wysepce. W końcu pozmywaniu po całej załodze stwierdzili, że warto by było sprawdzić co tam na pokładzie ,,Wilczego wichru''. Dziewczyna nie mogąc wytrzymać w ciszy zaczęła rozmowę.


-Willu. Ja już dłużej tu nie wytrzymam.-


-Wiem, ale musimy być silni. Musimy mieć nadzieje. . . - po czym głośno kichnął.- A psik !!!- najwyraźniej trochę za głośno. Usłyszał ich Erak.


-Wy tam złazić z pokładu ! Co wy znowu kombinujecie ?! - krzyknął jak najgłośniej potrafił -


-Eraku . . . Co się z nami stanie jak już dopłyniemy do Hallasholm ?


-Wiedziałem, że poruszycie ten temat.- po czym z coraz smutniejszym wyrazem twarzy kontynułował- Nie chciałem was martwić ale najprawdopodobniej zostaniecie sprzedani. Masz nie małą wartość chłopcze. Myślę że ten zwiadowca co chciał nas pozabijać tymi strzałami to ktoś bliski tobie. Ale gdybym z kimś podzielił się moimi spostrzeżeniami miałbyś nie małe kłopoty. Pewnie będziesz pracować w jakimś gospodarstwie ale ona. Jej los jest nie pewny. . . - wtem dostrzegli zbliżający się statek. Kiedy znalazł się wystarczająco blisko wyraz Eraka szybko się zmienił. - Slagor... co on tu robi ? - mruknął sam do siebie.




Ze statku wymaszerowała cała chmara Skandian oraz krucha istotka w płaszczu, który był Willowi dobrze znany. Był to płaszcz zwiadowcy. Smutna istotka szła zaraz za prawdopodobnie kapitanem owego statku.


-Mój drogi Eraku jak myśmy się dawno nie widzieli ! - uścisneli sie w wielkim niedźwiedzim uścisku -


-Jesteś mi tu najmniej potrzebny jest nas tu wystarczająco dużo Slagor. Kogoś tam przywiuzł ze soba ?


-A o to dziewcze Ci chodzi. Zwykła cudzoziemka. - Po krótkiej wymianie zdań weszli do chaty pozodtawiając Willa, Evanlyn i tajemniczą dziewczynę na dwoże.Evanlyn szepneła do Willa.


-To dziewczyny mogą ... ?


-Nic mi na ten temat nie wiadomo. Halt nigdy nie wspominał o żadnej zwiadowczyni.
Po dość długiej przerwie w milczeniu Zwiadowca stwierdził ,że pasowało by się chociaż przywitać.


-Hej jestem Will a to Evanlyn. - Kaptur spadł z głowy nowo przybyłej jej oczy były wpatrzone w chłopca. Przypominała mu kogoś tylko kogo ? Za wszelką cenę nie mógł sobie przypomnieć


-Will ? Ten Will uczeń Halta ?


-S-Skont wiesz ?


-Jak na czeladnicze przystało wiem wystarczająco dużo.


-Przecież dziewczyny chyba nie mogą być czeladniczkami zwiadowców ?


-Czyżby- odparła niby niechętnie- Mnie przyjeli. Crowley stwierdził,że szkoda by zmarnował się taki talent. To jego słowa nie moje ... miałam na początku nadzieje że mnie kojażysz. No cóż pomyliłam się. Ale na pewno znasz mojego najdroższego Gilana :)- przez parę sekun Willowi jak by zabrakło słów.